Rozdział
drugi.
Jakikolwiek
ślad.
Tytuł:
Odwiedziny
Od: jooanna.gg@imail.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Ewa wróciła. Wyobrażasz sobie? Tak po
prostu stanęła w naszych drzwiach i stwierdziła, że tutaj się zatrzyma, bo z
rodzicami się nie dogada. Totalnie mnie zamurowało i tylko szok tłumaczy to, że
ją wpuściłam. A ona zaległa na naszej kwiecistej kanapie.
Nie rozumiem tej dziewczyny.
Co to za siostra, która dzwoniła tylko
wtedy, kiedy skończyły jej się pieniądze lub miała inny problem? Co to za
siostra, która zapominała o urodzinach i nie składała życzeń na święta? Co to
za siostra, która nie pojawiła się na pogrzebie własnego brata?
A ty tak bardzo kochałeś tą swoją
zwariowaną Ewkę i wybaczałeś jej to wszystko.
Byłeś cholernie miłosiernym typem, wiesz?
Tytuł:
Odwiedziny 2
Od: jooanna.gg@imail.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Ewa ciągle tkwi na kanapie i mnie wkurza.
Bardzo często mnie wkurzała, ale głównie dlatego, że widziałam, jak bardzo Ci jej
brakuje. I nie mogłam zrozumieć, dlaczego ona tego nie widzi. Teraz wkurza mnie,
bo do wszystkiego się wtrąca i jest twoim totalnym przeciwieństwem, w złym tego
słowa znaczeniu. Jest większą pedantką ode mnie. I cały czas marudzi, że nieposprzątane,
niewywietrzone, że przez okna coraz mniej widać, podłoga się klei.
I sprząta, a mnie to denerwuje. Bo lubię nieład,
jaki tutaj stworzyłam. Czuję się w nim bezpieczna.
Tytuł:
Odwiedziny 3
Od: jooanna.gg@imail.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Rafał
chciałby, żebyś się ogarnęła.
Masz dla
kogo żyć, jest przecież jeszcze Zuzia.
Zrób coś
ze sobą wreszcie!
Ogarnij
się, wyglądasz jak potwór.
Mniej więcej takie uwagi słyszę od ponad
tygodnia. Ewa zmówiła się chyba z twoją mamą i ciągle mnie bombarduje swoimi
złotymi radami.
Tak jakby tylko ona wiedziała, co
powinnam zrobić, a mi pozostało jedynie zastosować się do jej słów. Nic
prostszego.
Ona opuściła Ciebie. Ty opuściłeś mnie.
Więc nie macie prawa się wtrącać w moje
życie.
Tytuł:
Oszalała.
Od: arkon@g3.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Aśka oszalała, zwariowała, straciła rozum.
Nawet nie posprzątała twoich rzeczy, przecież to niedorzeczne. Ty już nie
wrócisz, niezależnie czy w szafie będę twoje koszule, czy nie.
Nie wrócisz i chciałbym, żeby to do niej
wreszcie dotarło. Musi ułożyć sobie życie na nowo, a ty musisz jej na to
pozwolić.
Tytuł:
Przepraszam
Od: jooanna.gg@imail.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Jestem na Ciebie wściekła, wiesz?
Zostawiłeś mnie z tym wszystkim.
Zostawiłeś mnie samą i nie zapytałeś czy
sobie poradzę.
Wszystko stało się nagle takie puste i
pozbawione sensu, a ja błądzę i błądzę, i ciągle nie wiem dokąd iść.
Jak mogłeś odejść i na to pozwolić? Bo
przecież to właśnie zrobiłeś. Pozwoliłeś bym się totalnie stoczyła.
Znowu tu jestem. Patrzę w przejrzystą wodę i usiłuję w niej coś
dostrzec, ale nie umiem. Jest tak samo bezbarwna jak ja, choć przecież obija
się w niej wszystko dookoła łącznie ze mną.
-Nigdy nie chciałem Cię opuszczać.
-Wiem. Ale dlaczego to zrobiłeś?
Siedzi tuż obok mnie, w ręce trzyma pojedynczą gałązkę akacji. Przez
chwilę gładzi wszystkie listki, potem nagle, zupełnie niespodziewanie odrywa
jeden. Liść lekko opada na ziemię i nie ma w nim już życia.
-Bo chciałem was uratować- mówi na wydechu i odrywa kolejny liść.
-Wolałabym, żeby Ci się nie udało.
Moje słowa denerwują go i ranią mnie. Skąd w nich taka siła?
-Nie mów tak.
-Wtedy byś żył.
-Ale to wy żyjecie. I tak jest dobrze, bardzo dobrze- zapewnia mnie,
a ja zauważam, że na gałązce zostało coraz mniej listków.
-Nie daje sobie rady.
-Dajesz.
-Nie. Nic mi nie wychodzi.
Nawet nie zauważyłam, kiedy do moich oczy napłynęły łzy, teraz
spływają strumieniami z policzków utrudniając mi myślenie. Gdyby tak z nimi
mógł opuścić mnie ten ból…
-Kiedyś wyjdzie.
-Kiedy?
-Mam nadzieję, że już niedługo.
Odrywa ostatni liść i znowu wszystko pogrąża się w ciemności.
Tytuł:
Wiem
Od: jooanna.gg@imail.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Dzieciaki nagadały coś Zuzi i gdy po nią
przyszłam zamiast jak zwykle - rzucić mi się na powitanie, ona stanęła przede mną
i z płaczem powiedziała, że nie chce, żeby tatuś był smutny. Okazało się, że razem
z panią rozmawiali o życiu po śmierci (Po cholerę o tym rozmawiać w
przedszkolu? Będę musiała złożyć jakąś skargę!) i pani powiedziała im, że w
niebie wszyscy są bardzo szczęśliwi. A nasza maleńka przypomniała sobie wtedy
twoje słowa, które ja też ciągle pamiętam:
„Bardzo za tobą tęskniłem mój mały
motylku. I byłem bardzo smutny, bo tam nie było Ciebie i mamy. A tylko z wami
jestem szczęśliwy”
Co jej miałam powiedzieć? Totalnie mnie
zatkało i w końcu tylko mogłam ją do siebie przytulić i pocieszać. Ale chyba
zrozumiałam w końcu jedną rzecz. Że Zuzia ma teraz tylko mnie. I nie ważne jak
bardzo mnie boli, jak bardzo jestem bezradna i samotna, dla niej muszę dać radę.
Jeszcze nie wiem jak, ale nie mogę opuścić mojego szkraba. Wiem, że
uświadomienie sobie tak oczywistej rzeczy, zajęło mi ponad miesiąc, ale kiedy w
końcu to zrobiłam, poczułam się inaczej. To nie tak, że jest lepiej. Że umiem
panować nad łzami i nad smutkiem. Że wiem co robić. Nadal tego nie wiem. Wątpię,
czy kiedykolwiek się dowiem. Ale dla niej muszę w końcu się ogarnąć.
Tytuł:
Praca
Od: jooanna.gg@imail.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Praca, praca, praca. Znowu pracuję i nie
wiem czy to dobrze, czy źle. Jak sądzisz?
Brakowało mi tej atmosfery, jaka zawsze
panowała w biurze, ale gdy wróciłam ona znikła. Teraz jest inaczej, bo ludzie
traktują mnie inaczej, a nie o to mi chodziło. Chciałabym, żeby chociaż w pracy
było jak zawsze. A tymczasem wszyscy obchodzą się ze mną, jak ze złotym jajkiem
i nie wiedzą, co ze mną zrobić. Ja sama nie wiem, co mam ze sobą zrobić, więc
może nie powinnam się dziwić, że inni też mogą mieć ze mną problem.
Okazuje się, że jestem problemem i w domu
i tutaj, w biurze, co dołuje mnie jeszcze bardziej. Chciałabym być dla
kogokolwiek pożyteczna, ale chyba już nie umiem.
Z Robertem ciągle udaje mi się jakoś
dogadać, a on przemyka oko, że czasami (tak około pięciu razy w ciągu godziny)
wychodzę do łazienki, żeby popłakać, albo, że wpatruję się w plany i totalnie
nie wiem jak się do nich zabrać. Ale doceniam to, że nie próbuje mi pomagać. Wie,
że muszę się z tym uporać sama. Ja też to wiem, tylko nie wiem jak to zrobić. I
nie wiem kiedy mi się to uda.
Tytuł:
Gotowanie
Od: jooanna.gg@imail.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Muszę sama gotować, wyobrażasz to sobie?
Nie sądziłam, że akurat to będzie najtrudniejsze, ale tak właśnie jest. Nienawidzę
stania przy kuchence, ciągle coś przypalam, więc koniec końców i tak musimy z
Zuzką zamówić coś na wynos, albo ugotować makaron, który polewamy sosem ze
słoika. To było dla mnie takie wygodne, gdy ty stałeś przy garnkach! Wiem, że
jestem okropna, ale doskonale zdawałeś sobie sprawę z mojego braku najmniejszych
umiejętności kulinarnych jeszcze przed ślubem. Więc naprawdę nie rozumiem, dlaczego
tak często narzekałeś, skoro sam wcześniej się na to zdecydowałeś. Jeśli
chciałeś mieć codziennie pyszne, ciepłe obiadki trzeba było przede mną nie
klękać!
Jestem beznadziejna, Rafał, nie tylko w
gotowaniu, choć oczywiście, jeśli o gotowanie chodzi to już dawno przekroczyłam
skale nieporadności w tej dziedzinie, jaką kiedykolwiek wymyślono.
Jestem beznadziejna w życiu bez Ciebie.
Tytuł: Pogodzeni
Od:
jooanna.gg@imail.pl
Do:
rafal.gredowski@up.pl
Wydaje mi się, jakby wszyscy pogodzili
się z tym, że Cię nie ma. Ci, którzy przyjechali na pogrzeb z daleka i zabawili
trochę dłużej już się rozjechali, a cała reszta wróciła do pracy. I tylko ja
ciągle siedzę w domu i czekam na Ciebie, choć wiem, że nie wrócisz. Ale jak
mogłabym nie czekać? Jak mogłabym żyć dalej? To niemożliwe, więc nawet nie
próbuję.
Poczekam tak długo, jak będzie trzeba.
Tak długo, aż wreszcie wrócisz.
Tytuł:
Poprawa??
Od: arkon@g3.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Chyba jest inaczej. Nie lepiej, tylko
inaczej. Przynajmniej zamiast zamawiać pizzę zaczęła gotować. I choć efekty są
mizerne, to chyba w końcu stwierdziła, że nie może dłużej trwać w takim stanie
jak do tej pory. Zobaczymy czy jej to wyjdzie. Wiesz, że twoja siostra wróciła?
Chyba Aśka Ci o tym powiedziała, bo ta notorycznie działa jej na nerwy, powtarzając,
że nieustannie krąży po mieszkaniu jak jakieś zombie. Nie wiem, co ją wkurza w
tej dziewczynie, zwłaszcza, że naprawdę wygląda jak zombie. Ja tam ją lubię i
jak wpadam do Aśki to sobie rozmawiamy i śmiejemy się, co Aśkę oczywiście od
razu denerwuje. Pamiętasz jak oboje upiliśmy się na waszym weselu i potem, choć
byłem już przecież pełnoletni dostałem szlaban od ojca? Ale co to było za
wesele! Muzyka, żarcie i twoje piękne kuzynki! Cholera chyba za dużo wypiłem,
bo zaczynam się niebezpiecznie rozklejać. Więc uciekam.
Tytuł:
Praca2
Od: jooanna.gg@imail.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Pracuję.
Naprawdę staram się pracować.
Staram się żyć. Ale nie zawsze mi się
udaje.
A każda kolejna porażka pogrąża mnie
jeszcze bardziej.
Nie nadaję się do życia bez Ciebie.
Cały świat skąpany jest w deszczu, który zatapia moje serce tak samo
jak łzy. Siedzimy razem na wilgotnej ławce przemoczeni od stóp do głów, ale to
nie ma znaczenia.
-Mylisz się.
-W czym?- pytam patrząc na niego. Ale on jedynie wpatruje się w
rozmazany krajobraz.
-Myślisz, że nie dasz rady. Ale to nieprawda.
Kręcę głową, bo się z nim nie zgadzam. Czy naprawdę nie widzi jak
bardzo jest ze mną źle?
-Jesteś ślepy? Potrafię tylko płakać.
-Teraz tak myślisz- mówi- Ale to się zmieni.
-Kiedy?- pytam, choć nie wierzę w jego słowa.
-Kiedyś. Z każdym dniem jesteś coraz bliżej.
Patrzę na niego i jedyne co chcę, to pochwycić jego wzrok, by
zobaczyć, czy naprawdę tak myśli. Ale on uparcie wpatruje się w deszcz, jakby
poza nim mógł cokolwiek zobaczyć. Ja widzę tylko strumienie zalewające ziemię,
wśród których tonę.
-To ty się mylisz.
Nic nie mówi, ale przez jego twarz przemyka cień drwiącego uśmiechu.
Tytuł:
Praca3
Od: jooanna.gg@imail.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Pracuję, pracuję, pracuję.
I odkryłam, że praca na chwilę pozwala
nie myśleć o tobie.
Więc pogrążam się w pracy. Robię wszystko,
byle tylko być jak najkrócej w domu. By nie być sama w mieszkaniu ciągle pełnym
Ciebie, choć tak długo już Cię nie ma.
Byłbyś z Zuzki zadowolony, dostała
dzisiaj słoneczko i gwiazdkę za jakiś rysunek. I tak bardzo się cieszyła. Zadzwoniła
do Arka, do dziadków, a nawet do Ewy i wszystkim się pochwaliła.
Tylko, że ja jakoś nie potrafiłam się z
nią cieszyć. Nie umiałam.
Ty byś potrafił, prawda?
Tytuł: Cholernych
Wszystkich Świętych!
Od: jooanna.gg@imail.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Nienawidzę tego święta. Teraz już to wiem.
I nie masz pojęcia ile siły wymagało ode
mnie zapalenie tego cholernego znicza na twoim grobie.
To było trudne Rafał.
Udawanie, że przebolałam twoją śmierć i
już mi lepiej. Ale nie mogłam nie udawać. Nie mogłam rozpłakać się na środku
tego piekielnego cmentarza.
Nie chcę już dłużej topić smutków w winie,
choć to jest takie proste, takie łatwe.
Nalać i wypić. Żadnej filozofii, żadnych
rozmyślań, żadnego rozpaczania. Tylko butelka, kieliszek i ja.
Tytuł:
Cześć.
Od: ewwka12@lika.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Cześć brat. Tutaj twoja ukochana siostra
Ewcia. Tak, tak, żartuję, wiem, że czasem miałeś mnie dość. Pewnie twoja żona
wyjawiła ci, że u was zalegam i narzekała na mnie. Tak, wiem, że do Ciebie
pisze, co jest dziwne (jeszcze dziwniejsze jest to, że ja właśnie robię to
samo). Ale moja wiadomość to jednorazowy wybryk. Po prostu muszę Ci się
poskarżyć, tak jak to robiłam do tej pory. Tym razem pogryzłam się z tatą. Wiem,
że chyba tak naprawdę nie wiedziałeś, dlaczego zaszyłam się aż tak daleko od
domu, ale chyba teraz mogę Ci to powiedzieć. Bo nawet, jeśli mnie potępisz, to
nie będziesz mógł wyjawić swojego sprzeciwu i mnie opieprzyć, a to bardzo mi
pasuje.
Chyba zawsze byłam uczulona na wszelką
krytykę. Zwłaszcza szczerą i taką, która była prawdziwa.
Ale nie o tym chciałam powiedzieć, po prostu muszę wyrzucić teraz z siebie coś,
co zbyt długo było tajemnicą, choć tak naprawdę nigdy nie powinno nią być.
Byłam w ciąży. Z Tomkiem, chłopakiem w
którym byłam zakochana na zabój, który przysyłał mi liściki, gdy jeszcze
chodziliśmy do szkoły, który mnie zdradził, oszukał i zostawił. I gdy
wyjechałam, by uciec od niego, okazało się, że nie uciekam sama.
Ale niestety dowiedziałam się o tym za
późno. Gdybym tylko wiedziała wcześniej, może to cokolwiek by zmieniło, bo
opłakując moje rozdarte serce nie oszczędzałam na alkoholu.
I nie wiem czy dlatego poroniłam. Może to
nie przez alkohol, którym leczyłam rany, a może to jednak przez niego. I zanim
zdążyłam przyzwyczaić się do myśli, że będę mamą, że będzie istnieć ktoś, kto
pokocha mnie zupełnie bezwarunkowo i kogo ja też pokocham najbardziej na
świecie, straciłam tą istotkę. I do tej pory za nią tęsknię.
Dlatego nie mogłam tu wrócić po tym
cholernym stażu, nie mogłam spojrzeć mu w oczy, nie mogłam żyć wśród tych ludzi,
bo to wszystko dookoła przypominałoby mi, to co zrobiłam. To czego już nie mam.
Dlatego uciekłam i nie wróciłam. Dlatego
mnie nie było.
I już nawet nie wiem czy tego żałuję.
Wiedz tylko, że nigdy nie chciałam być
tak daleko od Ciebie. Nigdy nie chciałam Cię stracić braciszku, ale tak się
stało. Straciłam was obu, ciebie i maleństwo, i jeśli jest gdzieś tam obok
Ciebie, przeproś go za to co mu zrobiłam.
Nie ma dnia, w którym bym tego nie
żałowała.
Tytuł:
Kolega Zuzi.
Od: jooanna.gg@imail.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Zuzka ma nowego kolegę, wiesz? Nazywa się
Adaś i od kilku dni bawią się razem na przerwie. I tak cudownie razem wyglądają.
Wczoraj nawet Adaś odprowadzał malutką do szatni. A ja, tak patrząc na nich, zdałam
sobie sprawę, że Zuzia już nie jest taka maleńka. To dziwne, przecież jeszcze
niedawno uczyła się chodzić, a ja latałam wokół niej i starałam się
jednocześnie asekurować ją i zasłaniać ostre kanty mebli. A ile razy przy tym
wywaliłam się, potknęłam i uderzyłam kostką o jej zabawki? Nie sposób tego
policzyć. A teraz nasza mała dziewczynka ma kolegę. To dowód na to, że jej
życie nie stoi w miejscu, podczas gdy moje własne chyba właśnie się zatrzymało.
Niby wszystko jest okej. Niby robię wszystko jak trzeba. Ale Ciebie w tym nie
ma, a to puste miejsce, które zostawiłeś ciągle jest nie do zniesienia.
Tytuł:
cium.
Od: zuzusia@motylek.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
cesic tatusiu mamusia powiedziała, zie
jeśli umie pisiać to mogeł pisiać do ciebie i zlobiła mi pocteł widzis nazwe? zuzusia
tak na mnie muwiłes i jesce motylek mogłam wyblać albo motylek albo kwiatusek co
lepse? mi siem podoba motylek mamusia muwi zie jak bendzie mi smutno i jak
bende chciała Ci cioś muwić to moge tu pisiać i zie ty to psecytasz dzisiaj mamusia
zlobiła naleśniki i moge posmalować je
cekoladoł i były pysne dzisiaj oglołdałyśmy bajkeł o klulewnie i mamusia
zlobiła popkoln ucyliśmy sie w skole litelki a i ja muwiłam pani zie joł umieł
i pani mie pohwaliła i mamusia tez telaz muse malować oblazek taki z kotkiem i
pieskiem i jesce z dzewkami pisiać jesce jutlo? mamusia muwi zie mogeł pisiać
kiedy hce to napise dobze? doblanoc tatusiu cium cium.
Tytuł: do
dupy
Od: arkon@g3.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Hej stary.
Cholera, siedzę i piszę do trupa. Jestem
porąbany. Sorki, że tak Cię nazywam, ale chyba już i tak nie dasz rady się na
mnie za to obrazić. Aśka chyba zbiera się do kupy. Jest to trudne, w końcu
rozsypała się na jakiś miliard kawałków i teraz to posklejać nie jest łatwo,
ale chyba już nie stoi biernie nad nimi. Nie rozpacza. A przynajmniej nie
płacze tak długo jak wcześniej. To dobrze. A co u mnie? No cóż, znowu pogryzłem
się z Magdą. Poważnie, baby są jakieś inne. Tym razem miała pretensje, że
zapomniałem o naszej rocznicy. A ja o niej pamiętałem. Poważnie od pół roku od
czasu do czasu myślałem, co mógłbym zrobić, żeby choć przez chwilę pomyślała, że
nie jestem takim draniem, na jakiego wyglądam. Ale po wypadku, miałem mnóstwo
innych spraw do załatwienia. I ten dzień totalnie wyleciał mi z głowy, zwłaszcza,
że akurat musiałem odebrać małą z przedszkola, bo Aśka musiała zostać dłużej, by
zatwierdzić jakiś projekt.
Nie wiem już jak rozmawiać z Magdą i nie
wiem czy chcę to ciągnąć, choć przecież moje uczucia do niej wcale się nie
zmieniły. Cholera, co ja bredzę? Muszę się napić. To co, idziesz ze mną? Ja
stawiam.
Tytuł:
Brak tytułu.
Od: alicja.gredowska@cb.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Kochanie.
Nawet nie wiem jak mam to zacząć. Tak
bardzo za tobą tęsknię! To nie wyobrażalne, jak bardzo można tęsknić, zwłaszcza,
że przecież od sześciu lat nie mieszkasz już z nami, a i wcześniej, kiedy
studiowałeś bywałeś w domu jedynie w weekendy i na wakacjach. Ale byłeś moim
synem i tak bardzo Cię kochałam. Ciągle Cię kocham i zawsze będę. Nigdy nie
sądziłam, że to ja dłużej będę żyła. Nie powinno tak być. Rodzice nie powinni
być zmuszani do pochowania swoich dzieci. Powinno być odwrotnie, wiesz? To ty
powinieneś mnie przeżyć. A tymczasem zostałam z twoim tatą rodzeństwem, podczas
gdy ty odszedłeś. I wszystkim jest teraz ciężko. Nawet tacie, choć wiesz jaki
jest, ukrywa swój smutek przed wszystkimi. Nawet przede mną. Pamiętasz jak
bałeś się przyprowadzić do nas Asię? Obawiałeś się reakcji ojca, że ją
przestraszy i ona ucieknie przez to od Ciebie. Tymczasem stało się inaczej, a
tata nie tylko ją tolerował, ale wręcz szczerze lubił. Zawsze powtarzał, że
jest jego ulubioną synową, nawet, jeśli ma ją tylko jedną. Teraz Asia nas nie
odwiedza. Wiem, od Basi, że jest jej bardzo ciężko. Wiem co czuje i chciałabym
jakoś jej pomóc, ale nie wiem jak. Nie chcę, żeby po tym wszystkim Asia się od
nas odsunęła. Przecież mimo wszystko zawsze będzie naszą ulubioną synową. Zuzia
była u nas kilka razy, kiedy Basia ją przyprowadziła. Maleńka ciągle jest tak
bardzo do was podobna. I taka kochana. I mądra. Naprawdę mam najcudniejszą
wnuczkę pod słońcem. Tak samo jak syna. Byłeś najlepszym synem pod słońcem i
żałuję, że nie mówiłam Ci tego częściej. Teraz pozostaje mi tylko mieć nadzieję,
że o tym wiedziałeś.
Tytuł: kwiatusek
:D
Od: zuzusia@motylek.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
mam sustkeł :Dpisiam kleski i klopki i
selduska i gwiazdki i pani dała mi sustke :D i mama sie ciesyła :Dja tez :D a wujek
alek kupil mi liziaka i bylam w zo z nim i widziec zylafa i tygrys wies? i
jedliśmy wate z cuklu:D i byla pysna. ja telaz spie w duzym luzku twoim i
mamusi i spie z mamusiom bo ona boi sie spac siama a jak ja jestem to sie lazem
psytulamy i mamy duzo miejscia :Dwcolaj byłam u babci ali i lazem z dziadziem
lobiliśmy wieze z klocuw baldzo duza byla do hmul :D i jesce ciocia ewcia nam
pomagała ale dziadzio nie chciał nie wiem cemu moze ciocia nie pospzołtała
pokoju ja pospzołtałam zabawki i mamusia powiedziała ze jestem gzecna i dała mi
ciuma ja jej tez :Dcium cium cium :Dmamusia pokazała mi buzie :D i sioł takie z
okulalami i z jełzykiem i sie smiejoł :D wysle Ci wszystkie dobze :D :D ;) :P B-)
:* podobajom Ci sieł :D mi sie podoba tia z okulalami i cio sie smieje :D ide
sie telaz kołpac mamusia kupila mi nowoł pianeł jak tluskawki celwonoł :D
bendzie supel
cium cium cium :D
Tytuł:
Logopeda
Od: jooanna.gg@imail.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Zuzka dostała nakaz pójścia do logopedy
od przedszkolanki. A raczej ja dostałam takie specjalne zawiadomienie. Wiem, że
mała sepleni, ale czyż to nie jest urocze? Te jej słówka: lowelek, tlaktol i
flotka są przecież urocze.
Ale chyba tylko ja tak sądzę.
Nie mam wyjścia muszę ją zapisać do tego
logopedy. Strasznie dużo spraw teraz na mnie spadło, wiesz? Skończył się
przegląd samochodu, muszę uregulować wszystkie rachunki, zarobić większe zakupy,
bo ostatnio stłukłam sześć szklanek.
Ale to przez nieuwagę, naprawdę. Jeśli
tak będzie dalej, to w końcu nie będę miała do czego nalać małej herbaty.
Ale wiesz co jest najgorsze? Wiesz co
jest dla mnie najtrudniejsze? Że muszę to wszystko robić sama. Że już nie mogę
na Ciebie liczyć.
Wiesz, że minęły już prawie trzy
miesiące? Dokładnie 82 dni. 1968 godzin. 119160 minut. Szmat czasu. A boli tak
samo.
Tytuł: Nierealne
Od: jooanna.gg@imail.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Brak Ciebie jest ciągle nierealny wiesz?
Nieustannie łapię się na tym, że chcę Cię o coś zapytać, poprosić. Zapomniałam,
że ty nie zajmujesz się już wynoszeniem śmieci, które stoją pod zlewem tak
długo, aż nie zaczną śmierdzieć w całym mieszkaniu. Zapomniałam, że ty już nie
płacisz rachunków, teraz to ja muszę się tym zająć. I oczywiście o tym
zapominam. Wczoraj przyszło zawiadomienie o zwlekaniu ze spłatą raty. Zapomniałam,
że teraz to ja muszę pamiętać o zmianie opon. Cholera Rafał, przecież ja się
nawet na tym nie znam. Nie mam pojęcia, do jakiego warsztatu mam jechać, a
przecież zima coraz bliżej. Zapomniałam, że teraz na mojej głowie są piątkowe
zakupy. Często w sobotę rano zastaję jedynie pustą lodówkę. Zapomniałam, że to
ja muszę pamiętać o tym, żeby kupić żarówki do kuchni. Wczoraj zgasła ostatnia
i kolację zjadłyśmy z Zuzką przy świecach. Ale spokojnie, kupiłam dzisiaj spory
zapas. Zapomniałam zapłacić za ubezpieczenie na czas. Przepadła nam zniżka za
polisę. Zapomniałam, że nie mogę zwrócić się o pomoc do Ciebie. To by tyle
spraw ułatwiło. Nie musiałabym się tak sama miotać. Zapomniałam, że życie
ciągle się toczy.
Pamiętam tylko o tym, że Cię nie ma.
Otwieram oczy i już go nie czuję, a przecież z nim zasypiałam. Słyszę
jak wiatr wali deszczem w okna i gwiżdże w nagich koronach drzew. Wstaję,
otulam się kocem i idę w kierunku światła, które dobiega z kuchni.
Siedzi przy stole i obiera jabłko.
-Myślałam, że znowu zniknąłeś.
Kręci głową z uśmiechem i podsuwa plasterek w moją stronę. Siadam
naprzeciw, patrzę mu w oczy, a nasze dłonie spotykają się w połowie stołu. Moja
wiecznie zimna i jego, ciepła, jakby zawsze otulał nią gorący kubek.
-Nigdy nie zniknąłem. Po prostu mnie nie ma.
Tytuł: Gorszy
dzień.
Od: jooanna.gg@imail.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Dzisiaj sobota. A co ja zrobiłam? Wysłałam
Zuzkę do twoich rodziców.
Wiem doskonale, co byś mi powiedział.
Że nie mogę pozbywać się małej, tylko
dlatego, że chcę sobie popłakać.
Wiem o tym. Ale czasem potrzebuję chwili
dla siebie. Chwili by popłakać, by zebrać siły na kolejne dni.
Wiem jak to wygląda w oczach innych, w
twoich oczach.
Ale ja kocham moją Zuzkę. Moją małą
kruszynkę. Mam tylko ją teraz, prawda? I naprawdę się staram dla niej.
Tytuł:
Trzy miesiące.
Od: alicja.gredowska@cb.pl
Do: rafal.gredowski@up.pl
Minęły już trzy miesiące odkąd musimy żyć
bez Ciebie. Asia cały czas próbuje przekonać wszystkich, że daje radę i może
udaje jej się to z jej rodziną, ale ja wiem, że wcale tak nie jest. To, że
codziennie wstaje, wcale nie znaczy, że daje radę. Ja też się budzę, a mój
dzień wcale się nie zmienił po twojej śmierci. Ciągle jest taki sam. Lecz teraz
jest przerażająco pusty i nie wiem jak tą pustkę wypełnić. Nikt nie wie. Asia
również. Może i próbuje, stara się, ale nie uda jest się to tak z dnia na dzień.
Nikomu się to nie udaje.
Ciągle mi Ciebie brakuje syneczku. Nieustannie
mam przed oczami chwile, w których się śmiałeś, te szczęśliwe wspomnienia
nieustannie mkną przez moją głowę i bolą, wiesz? To jest w tym wszystkim
kochanie najgorsze, że to, co powinno cieszyć, tak bardzo mnie rani. I wiem, że
Asia czuje się tak samo. Bardzo rzadko u nas bywa, czasami tylko przywozi Zuzię,
więc prawie nie rozmawiamy, ale widzę ten smutek w jej oczach i wiem, że
jedynie próbuje wszystkich oszukać. A tak naprawdę wcale sobie nie radzi. Jeśli
jesteś gdzieś tam w niebie i widzisz ją, to proszę Cię pomóż jej przez to
przejść. Mi już wiele życia nie zostało, będzie ono raczej krótsze, niż to, które
ją czeka. Ja mogę spróbować żyć z tą niegojącą się raną, ale ona? Jest przecież
jeszcze taka młoda. Mogłaby być szczęśliwa. Gdyby tylko chciała. Proszę, pozwól
jej chcieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz